Bydgoszcz 13 cze 17:51 | Redaktor
Dobrego jedzenia nie wyrzucaj, na Gdańskiej od dwóch lat działa Jadłodzielnia [ZDJĘCIA]

fot. Anna Kopeć

Jadłodzielnia przy ul. Gdańskiej 79 świętowała w czwartek (13 czerwca) dwa lata działalności. – Ta inicjatywa, ma budować świadomość, że warto się podzielić żywnością, zamiast ją wyrzucać na śmietnik – mówi inicjator wielu akcji społecznych w Bydgoszczy, radny Ireneusz Nitkiewicz.

fot. Anna Kopeć

Idea Jadłodzielni jest bardzo prosta. To miejsce, gdzie każdy może przynieść żywność, jeśli się okazuje, że ma jej w nadmiarze. Dlatego najczęściej do Jadłodzielni trafia jedzenie z barów, restauracji, piekarń, sklepów i firm cateringowych. – Szczególne okresy w roku to okres świąt, przed i po nich – mówi Nitkiewicz. – Również po weselach, czy studniówkach organizatorzy dostarczają dużo potraw i produktów.

Żywność przynoszą też mieszkańcy miasta. – Na przykład przed wyjazdami na wakacje orientują się, że wyjeżdżają na dwa, trzy tygodnie, a tu w domu lodówka pełna. Wtedy przywożą jej zawartość do nas  – opowiada radny.

Z kolei z zasobów Jadłodzielni korzystają przede wszystkim osoby samotne i ubogie. Dla wielu  z nich jest to sposób na zaoszczędzenie kilku złotych, które mogą przeznaczyć, np. na leki. – Ale nie ma w Jadłodzielni kryterium dochodów – podkreśla Nitkiewicz. – Każdy może przyjść. Jedzenie dostanie głodny student, jak i cudzoziemiec, który przyjechał do Bydgoszczy w poszukiwaniu pracy.

W Jadłodzielni dyżurują wolontariusze. Oprócz Nitkiewicza, można w niej spotkać innych radnych, np. Katarzynę Zwierzchowską, Agnieszkę Bąk oraz społeczników: Elżbietę Okońską, Zbigniewa Welenca, Edmunda Krokowskiego i wielu innych.

Nitkiewicz podkreśla, że Jadłodzielnia to również działalność proekologiczna. – Ta inicjatywa, ma budować świadomość, że warto się podzielić żywnością, zamiast ją wyrzucać na śmietnik – mówi. Jego marzeniem jest, żeby coś na wzór Jadłodzielni z Gdańskiej pojawiło się na każdym osiedlu. Mówi o organizacji takich miejsc, gdzie można by było pozostawić produkty, a potrzebujący mogliby sobie je dowolnie brać. Jego zdaniem w XXI wieku, z jednej strony zbyt dużo żywności się marnuje, a z drugiej dramatyczny jest widok ludzi poszukujący jedzenia w śmietnikach.    

jk

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor