Historia 20 sty 17:42 | Redaktor
Profesor Biegański: Bydgoszcz szybko się repolonizowała

fot. Anna Kopeć

Siedzibę województwa wyznaczono wówczas w trzykrotnie mniejszym od Bydgoszczy Toruniu, ponieważ uważano, że Toruń jest miastem polskim, a Bydgoszcz – niemieckim – tłumaczy prof. UKW Zbigniew Biegański. W ramach obchodów stulecia powrotu miasta do Macierzy on oraz inni badacze wygłosili wykłady dla uczniów IV Liceum Ogólnokształcącego.

Profesor Biegański przypomniał, że Bydgoszczy od państwa polskiego została odłączona już wraz z pierwszym rozbiorem, w 1772 roku, a powróciła w jego granice dwa lata później niż większość kraju. Na niepodległość musiała więc czekać aż 148 lat.

– Polacy o niepodległości nieustannie pamiętali, zabiegali o nią. Ja ze swojej strony podkreślam działania organiczne, polegające na budowaniu tożsamości narodowej – mówił. – W momencie, kiedy Polska utraciła niepodległość, czynnych, świadomych obywateli było może dziesięć procent. W momencie zakończenia drugiej wojny światowej mieliśmy już ukształtowane społeczeństwo polskie, które miały pełną świadomość przynależności do narodu polskiego – tłumaczył.

To społeczeństwo „czekało na sprzyjający moment, by upomnieć się o swoje państwo”. Sposobność nadarzyła się wraz zakończeniem drugiej wojny światowej.

Powstanie, ale nie w Bydgoszczy
O ile obszar Kujaw Wschodnich powrócił w granice Polski jeszcze w listopadzie 1918 roku, o tyle pozostałe ziemie kujawskie, Pałuki, Krajna, Pomorze, nie miały tyle szczęścia. Nadzieję na zmianę przyniosło powstanie wielkopolskie – powstańcy oswobodzili Wielkopolskę, ale, podkreślił prof. Biegański, nie udało im się przekroczyć linii Noteci, rozszerzyć powstania na Pomorze, gdzie „żywioł niemiecki był znacznie silniejszy niż w Wielkopolsce”, gdzie  Niemcy przeważnie stanowili większość – tak było również w Bydgoszczy.

W 1918 rok Niemcy stanowili tu 82 procent mieszkańców, Polacy – 17 procent, pozostali to m.in. Żydzi. Walka z Niemcami na tych terenach był więc utrudniona.

Kara śmierci za wiwat
Ostatecznie decyzje co do kształtu granic miały zapaść podczas obrad wersalskich, gdzie wypracowywano traktat z pokonanymi Niemcami. Miejscowa ludność – zarówno polska, jak i niemiecka – dokładała starań, by jej głos dotarł do obradujących. – Angażowali się w tę działalność bydgoszczanie i mieszkańcy pobliskich miejscowości. Niektórzy z nich zapłacili bardzo wysoką cenę za demonstrowanie polskości – opowiadał prof. Biegański –  Wymieńmy choćby mieszkańca pobliskiego Nakła, Antoniego Nadskakułę, który, gdy przybyła misja angielska wiosną 1919 roku, na dworcu kolejowym w Nakle wzniósł okrzyk „Niech żyje Polska!” – relacjonował. – Za to został przez Niemców zlinczowany, wywleczony na rynek miejski w Nakle, po prostu zamordowany, w sposób niezwykle brutalny. O takich rzeczach musimy pamiętać – opowiadał. Pobicia działaczy polskich miały miejsce także w Bydgoszczy. 

fot. Anna Kopeć

Ostatecznie w maju 1919 roku zapadła decyzja, że Bydgoszcz ma stać się częścią niepodległego państwa polskiego. –  Niemcy jeszcze usiłowali odwrócić ten zaprojektowany porządek, wciąż protestowali, wysyłali petycje do zwycięskich państw I wojny światowej. Na szczęście nie odniosły one skutku i 28 czerwca 1919 roku podpisano w Wersalu traktat, który oznaczał powrót do Polski m.in. Wielkopolski, ziemi nadbałtyckiej, Kujaw Zachodnich oraz znacznej części Pomorza, niestety bez Gdańska – przypomniał.

Trzeba było poczekać jeszcze na ratyfikację traktatu, co Niemcy zrobiły, dopiero pod groźbą okupacji, 10 stycznia 1920 roku. – Wówczas dopiero możliwe było przystąpienie do „operacji”, która polegała na przejęciu przyznanych Polsce ziem, Kujaw z Bydgoszczą, oraz Pomorza – tłumaczył naukowiec. 

Jedni wyjeżdżali, drudzy napływali
W tym czasie Niemcy masowo opuszczali Bydgoszcz – dano im wybór: mogli tu pozostać, przyjmując obywatelstwo polskie, lub zdecydować się na obywatelstwo niemieckie. W takim wypadku musieli opuścić kraj w ciągu dwóch lat. 

Wyjeżdżali zwłaszcza przedstawiciele niemieckiej administracji i służb – wojskowi, policjanci, urzędnicy. Na ich miejsce, tłumaczył profesor, przyjeżdżali Polacy m.in. z Krakowa, Lwowa – często byli to przedstawiciele inteligencji. 

Bydgoszcz zapłaciła pewną cenę za powszechne przekonanie o panującej tu „niemieckości”. Jak mówił prof. Biegański, „siedzibę województwa wyznaczono wówczas w trzykrotnie mniejszym od Bydgoszczy Toruniu, ponieważ uważano, że Toruń jest miastem polskim, a Bydgoszcz – niemieckim”.

fot. Anna Kopeć

Tymczasem w ciągu kilku lat Bydgoszcz stała się jednym z najbardziej polskich miast w kraju. W 1923 roku Polaków było tu 90 procent, Niemców – 6,5 procent. W innych dużych miastach odestek mniejszości narodowych był znacznie większy. Nie wynikało to jednak, jak przypuszcza historyk, wyłącznie z napływania do Bydgoszczy mieszkańców innych miast, ale z tego, że część bydgoszczan, dotąd klasyfikująca się jako ludność niemiecka (z małżeństw mieszanych itd.) przypomniała sobie o polskich korzeniach. 

Przypomniał uczniom także zasłużone dla Bydgoszczy postaci, które koordynowały proces przechodzenia miasta z rąk niemieckich ręce w polskie: m.in. Melchiora Wierzbickiego, Jana Biziela,  ks. Jana Filipiaka, Jana Maciaszka – który miał obserwować przygotowania do oddania władzy w niemieckim ratuszu, a następnie został prezydentem Bydgoszczy. 

 W oczekiwaniu na wojska

Przypieczętowaniem przejęcia władzy w regionie przez Polaków miało być wkroczenie wojsk wielkopolskich, dowodzonych przez gen. Józefa Hallera oraz przez gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego. Pierwszy z nich ze swoimi oddziałami wkroczył do Torunia, a następnie kontynuował marsz aż do morza, drugi 20 stycznia wprowadził wojska do Bydgoszczy. 

– Społeczeństwo przygotowało się na przyjęcie wojska polskiego, miasto zostało świątecznie udekorowane – opowiadał prof. Biegański.

fot. Anna Kopeć

Obawiano się wypadków niemieckiej dywersji, dochodziło do próby zrywania polskich symboli narodowych, ale mimo to powitanie było wielkim polskim świętem. Przygotowano bramy powitalne, na Starym Rynku odbyła się wielka manifestacja ludności, odprawiona została Msza święta, w po niej przemawiali czołowi działacze. 

Profesor wspomniał, że choć to właśnie 20 stycznia przyjęło się uważać za datę powrotu Bydgoszczy do Macierzy, dyskutowane są także dwie inne daty. 
Więcej o nich będzie można posłuchać podczas wtorkowej konferencji naukowej w sali sesyjnej ratusza. 

Świętowanie z pompą
Wykład prof. Biegańskiego pt. „Powrót Bydgoszczy do Macierzy w 1920 r.” odbył się 16 stycznia, był częścią obchodów stulecia powrotu Bydgoszczy do Macierzy zorganizowanych przez IV Liceum Ogólnokształcące w Bydgoszczy. Równolegle wykłady historyczne w innych salach wygłosili również: prof. Włodzimierz Jastrzębski z UKW oraz Marek Chamot, prof. WSG.

Gościem prelekcji był kujawsko-pomorski kurator oświaty Marek Gralik.

W ramach świętowania w IV LO odbyły się także: miejski turniej debat oksfordzkich, Polonez dla Bydgoszczy w wykonaniu Młodzieżowej Orkiestry Dętej ZS Elektronicznych, lekcja-pokaz umundurowania i uzbrojenia z lat 1920–1921 oraz pokaz mody okresu dwudziestolecia międzywojennego. 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor