Kultura 25 gru 11:58 | Redaktor
Festiwal Art Mintaka. Inspiracja popłynęła z gwiazd [RECENZJA]

Na zakończenie pierwszego dnia zagrali wirtuoz Vadim Brodski i znakomita kameralistka, Joanna Czapińska/fot. Anna Kopeć

Przestrzenią improwizacji, artystycznej swobody, okazją do spotkania ludzi o niezwykłym potencjale wrażliwości, artyzmu i profesjonalizmu – tym stał się Świąteczny Festiwal Art Mintaka.

Wydarzenie zorganizowane zostało przez Fundację Polskiej Muzyki Kameralnej i jej prezesa Rafała Gorzyckiego, we współpracy z Akademią Muzyczną im. Feliksa Nowowiejskiego.

Trzy grudniowe wieczory (6–8 grudnia 2019) wypełniły interdyscyplinarne projekty, łączące różne dziedziny sztuki – muzykę klasyczną, współczesną, jazzową, malarstwo, literaturę, teatr, film i wideo. Powróciliśmy do antycznej syntezy sztuk, realizując ideę Integracji w Sztuce – Sztuki w Integracji.

Podczas Festiwalu Art Mintaka przedstawione były najnowsze dzieła wielu dziedzin artystycznych, niektóre zamówione specjalnie na tę okazję, inne już wyprodukowane i nagradzane.

Festiwal otworzył audiowizualny duet FLORAFABRIK, który tworzą Jakub Królikowski, kompozytor, pianista jazzowy, performer oraz Paweł Krupski, ilustrator, rysownik, projektant wizualizacji muzycznych, zajmujący się cyfrowym tworzeniem materiału wizualnego na żywo, często z pomocą elektronicznych instrumentów, które zamiast dźwięku generują obraz. Ideą artystów FLORAFABRIK jest łączenie dźwięków przemysłowych i dźwięków z natury, tworzenie obrazów, na których te dwa światy się przenikają i razem współistnieją w przestrzeni oświetlonej barwami wydobytymi przez światło. Ich projekty to fascynacja przyrodą, jej wspaniałymi strukturami, brzmieniami i barwami.

Podczas koncertu usłyszeliśmy połączenie dźwięków industrialnych z dźwiękami natury, zmiksowanych w spójny i syntetyczny sposób przez Jakuba Królikowskiego. Gigantyczny rzutnik prezentował abstrakcyjne, monochromatyczne grafiki. Całość stworzyła spójną, i wbrew pozorom liryczną, spokojną, nieco hipnotyczną tkankę, która powstała również dzięki transowym, medytacyjnym rytmom.

Portret malowany dźwiękiem

„Muzyka ma coś w człowieku poruszać – powiedział Jakub Królikowski – pozostawiać, zachęcać do oderwania się od codzienności i spojrzenia w swoje wnętrze. Muzyka, która inspiruje, powoduje, że ludzie stają się lepsi”.

Kolejny projekt z dziedziny audiowizualnej zrealizował Adam Kośmieja – jeden z najbardziej wyrazistych polskich pianistów młodego pokolenia, wykonujący utwory zarówno klasyczne, awangardowe, jak i multimedialne, koncertujący w Europie, w Ameryce Północnej i Azji. W 2016 roku wydał debiutancką płytę z kompletem dzieł na fortepian solo polskiego kompozytora okresu powojennego, Kazimierza Serockiego. Adam Kośmieja wystąpił w dwóch projektach. Pierwszy polegał na „namalowaniu” dźwiękami portretu francuskiego kompozytora przełomu XIX i XX wieku Claude’a Debbusy’ego. Było to wykonanie utworu hiszpańskiego twórcy Alberto Bernala, autora serii kompozycji, w których dźwiękami maluje on portrety wielkich mistrzów, a wśród nich są m.in. John Dowlanda, Guillaume de Machaut, Claudio Monteverdiego, Fryderyk Chopin i Arnolda Schönberg. Na obrazie pojawiają się stopniowo zarysy twarzy wydobywane z brzmień różnych instrumentów, w przypadku Claude’a Debussy’ego – są to brzmienia fortepianu. Podziwialiśmy niezwykłą precyzję wykonania, świetną synchronizację wykonywanych akordów ze stopniowo wyłaniającą się na wielkim ekranie twarzą francuskiego kompozytora.

Inspirowane… środkiem odchudzającym

Kolejny projekt zaprezentowany przez Adama Kośmieję miał diametralnie inny charakter. Byliśmy świadkami wykonania kompozycji holenderskiego artysty, nazywanego Andym Warholem nowej muzyki, Jacoba Ter Veldhiusa (zw. również Jacobem TV) – „The Body of our Dreams” na fortepian, taśmę i wideo. Jacob TV wykorzystał reklamę produktu odchudzającego prezentowaną w telewizji amerykańskiej. Jeden z niemieckich krytyków, Michael Struck-Schloen, napisał: „Jest mało prawdopodobne, aby smukły Holender Jacob TV sam kiedykolwiek wypróbował pas wyszczuplający. Odkrył jednak muzyczny potencjał ciągle powtarzającej się reklamy, a w niej nastrój dobrego samopoczucia, radosnego płaczu nad straconymi kilogramami i fałszywego podekscytowania. Jacob TV przekształcił te słowa w artystyczną polifonię terroru konsumenckiego. Pianista jest pierwszą ofiarą: barpianista, gwiazda sportu i maszyna poruszająca się na klawiaturze, musi podążać za staccato mowy, a także dopasować do niej grane akordy i rytmy”. Tak więc z fascynacją obserwowaliśmy znakomity warsztat pianistyczny Adama Kośmiei, niesamowitą umiejętność koordynacji granych akordów, z polifonią ludzkich głosów, dynamikę i energię wykonania.

fot. Anna Kopeć

Wirtuoz skrzypiec, znakomita pianistka

Wieczór zakończyły kompozycje zanurzone w tradycji: dwie części „Sonaty g-moll BWV 1001” na skrzypce Johanna Sebastiana Bacha oraz „Sonata f-moll op. 80” na skrzypce i fortepian Sergiusza Prokofiewa w wykonaniu wirtuoza Vadima Brodskiego (skrzypce) i znakomitej kameralistki, prof. Akademii Muzycznej Joanny Czapińskiej (fortepian). Pewnym zaskoczeniem była Sonata Bacha, ponieważ usłyszeliśmy ją w wersji na skrzypce i fortepian zaaranżowanej przez Brodskiego. W inny świat przeniosła nas wspaniała, mroczna i tajemnicza w ekspresji „Sonata f-moll” Prokofiewa, jedno z najbardziej niezwykłych, a zarazem chyba też najbardziej nieprzeniknionych dzieł kompozytora. Na pozór klasyczna, niesie jednak ogromy ładunek ekspresji: zarówno dynamizmu, jak i szlachetnego, kolorystycznego liryzmu. Czteroczęściowy utwór rozpoczyna się posępnym Andante assai, zainspirowanym finałem Chopinowskiej „Sonaty b-moll, o którym sam Chopin powiedział: „lewa ręka unisono z prawą ogadują po Marszu”. Żałobny charakter „Sonaty” potwierdził Prokofiew, kojarzący pasaże skrzypiec w końcowych partiach pierwszej, a także finałowej części z „wiatrem na cmentarzu”. Vadim Brodski jako uczeń samego Davida Ojstracha, który prawykonywał „Sonatę” Prokofiewa, pozwolił nam usłyszeć utwór w niesamowitej interpretacji pełnej liryzmu, a jednocześnie mistycyzmu i energii, pogłębionej przez znakomite współdziałanie z pianistką Joanną Czapińską.

Wykonaniu „Sonaty” Prokofiewa towarzyszyło malarstwo bydgoszczanina Krzysztofa Grusego, również poety i współzałożyciela grupy artystycznej Szkoła Bydgoska (Krzysztof Gruse, Stanisław Stasiulewicz, Zbigniew Zieliński ).

Pod znakiem teatru i filmu

Kolejny wieczór festiwalowy był refleksją nad życiem i śmiercią, czasem, przemijaniem, przyjaźnią i miłością. Artyści przemówili do nas gestem, słowem, muzyką i obrazem. Najpierw zobaczyliśmy Teatr komponowany – Mia100W. Była to improwizacja teatralna na temat zaproponowany przez publiczność, która koncentrowała się na fałszywym obrazie człowieka pełnym zadufania w sobie i przesadnie wyolbrzymionej godności. Bez reżysera, bez scenariusza, artyści tworzyli sztukę na żywo, inspirując się sobą nawzajem.

Następnie usłyszeliśmy prawykonanie utworu Rafała Gorzyckiego „Śmierć Pana S.” na sopran, altówkę, fortepian i elektronikę. Jest to kompozycja, której tekst zaczerpnął kompozytor z „Obrony Sokratesa” Platona. Prawykonanie połączone zostało z premierą płyty Gorzyckiego „Utwory Pierwsze”. Wykonawcami utworu byli: Lech Bałaban – altówka, Joanna Czapińska – fortepian, Dorota Nowak – sopran, Rafał Gorzycki – live eletronics, wideo – Elżbieta Jabłońska i Wojtek Kotwicki. Kompozycja, w warstwie tekstu dotykająca kwestii fundamentalnych – życia i śmierci, w warstwie muzycznej, zwłaszcza w partii sopranu, była niezwykle poruszającym, emocjonalnym przedstawieniem tego, co najbardziej ludzkie – zetknięciem z nieuchronnością śmierci.

Drugi dzień Festiwalu zakończył film Marcina Sautera „Urosłam kiedy spałaś”. Film otrzymał nagrodę dla najlepszego dokumentu na Festiwalu w Szanghaju w 2019 roku (Shanghai International Film & Tv Festival). Bohaterką obrazu była mieszkająca w Polsce, a pochodząca z Białorusi skrzypaczka Karalina Orsik-Sauter. Pokazana została w momencie, gdy stęskniona za domem odwiedza swoją ukochaną babcię w wyludnionej wiosce Achaniany. Jest to wzruszająca podróż w czasie, do krainy dzieciństwa i wspomnień. Film opowiada o emigracji, nostalgii, tęsknocie za rodziną, przyjaciółmi i krajem.

Oczekiwany Bargielski

Ostatni dzień Świątecznego Festiwalu Art Mintaka wypełniły kompozycje prezentowane w otoczeniu malarstwa. Najpierw usłyszeliśmy utwór młodego artysty – saksofonisty Mikołaja Sarada. Towarzyszyło mu malarstwo bydgoskiego twórcy Grzegorza Pleszyńskiego, którego twórczość dotyka różnorodnych dziedzin – nie tylko malarstwa, ale też muzyki. Ponadto Pleszyński jest autorem akcji o charakterze społecznym, pracuje z dziećmi, z ludźmi niepełnosprawnymi, osadzonymi w więzieniach.

Od 1998 roku jest dyrektorem Bydgoskiego Oddziału Międzynarodowego Muzeum Artystów, autorem projektów muzycznych, działań społeczno-artystycznych, takich jak Antydepresyjna Szkoła, Antydepresyjne Miasto, Antydepresyjny Urząd, Harmonia Sztuki i Harmonia Świata. Wydał osiem płyt muzycznych.

Kolejnym utworem wieczoru festiwalowego Art Mintaka była improwizacja zaprezentowana przez zespół muzyków instrumentalistów i kompozytorów zarazem, TRIO XIII, w składzie Michał Górczyński – klarnety, Jakub Królikowski – fortepian i Rafał Gorzycki – perkusja. Muzycy pokazali, że na scenie wspaniale się rozumieją i potrafią stworzyć kompozycję o dynamicznej dramaturgii, wzajemnie się inspirując do poszukiwania nowych barw i rozwiązań fakturalnych. Improwizacji towarzyszyło malarstwo Stanisława Stasiulewicza, współtwórcy Szkoły Bydgoskiej, prezesa Zarządu Okręgu Związku Polskich Artystów Plastyków w Bydgoszczy, kierownika artystycznego Galerii-85, mającego w swoim dorobku ponad 30 wystaw indywidualnych oraz udział w ponad 50 wystawach zbiorowych.

Centralnym punktem wieczoru była kompozycja Zbigniewa Bargielskiego, profesora kompozycji w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy – „Dolina tęczowych dzwonów” na fortepian improwizujący i taśmę w wykonaniu Michała Kurczewskiego – fortepian i Kamila Kęski – dźwięk.

Kompozycje Bargielskiego to twórczość głęboko osadzona w szeroko rozumianej kulturze i sztuce różnych dziedzin, stanowi dialog ze współczesnością i tradycją, z poezją i literaturą, z wielkimi dziełami kultury i sztuki Europy, to twórczość głęboko humanistyczna. „Dolina tęczowych dzwonów” zachwyciła swoją dramaturgią, kolorystyką i poetyckim liryzmem. Znakomitą warstwę fortepianową zbudował Michał Kurczewski na podstawie aleatorycznej partytury Bargielskiego, pozostawiającej dużo swobody dla pianisty. Podczas wykonania prezentowano malarstwo Roberta Bubla, polskiego malarza i rysownika zamieszkałego w Krakowie, autora wielu wystaw indywidualnych, m.in. wystawy finałowej 43. Biennale Malarstwa Bielska Jesień 2017 w Galerii Bielskiej BWA.

Herdzin pod rękę z grafiką

Festiwal zakończyły wspaniałe improwizacje znakomitego pianisty Krzysztofa Herdzina, który zagrał muzykę spoza kręgu jazzu, inspirowaną grafikami krakowskiego malarza Roberta Bubla. Zaskakujące rozwiązania, interesujący przebieg improwizacji, poetyckie zamyślenia stworzyły spójne, zamknięte dzieło o ciekawej dramaturgii. Fascynujące było śledzenie zmieniających się na ekranie grafik Roberta Bubla i artystycznych wizji muzycznych Krzysztofa Herdzina.

Świąteczny Festiwal Art Mintaka stał się festiwalem improwizacji, artystycznej i twórczej swobody, przestrzenią do spotkania ludzi o niezwykłym potencjale wrażliwości, artyzmu i profesjonalizmu.

– Łączenie dziedzin sztuki, współpraca artystów z różnych dyscyplin, co jakiś czas owocuje bardzo wartościowymi i nowoczesnymi tworami, które stają się słupami milowymi w rozwoju kultury i cywilizacji – powiedział w jednym z wywiadów Rafał Gorzycki, prezes Fundacji Art Mintaka. Miejmy nadzieję, że Świąteczny Festiwal Art Mintaka na stałe wpisze się w artystyczny krajobraz Bydgoszczy i będzie świetną okazją do spotkań muzyków, plastyków, literatów i filmowców. 

dr Anna Szarapka

Śródtytuły pochodzą od redakcji

Galerię zdjęć zobacz tutaj.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor