Wydarzenia 7 wrz 09:29 | Redaktor
PiS zapowiada bój o Polskę. W Bydgoszczy odbyła się konwencja Łukasza Schreibera [ZDJĘCIA]

fot. Anna Kopeć

Na konwencji Prawa i Sprawiedliwości, która odbyła się w piątek (6 września) w sali Manru bydgoskiej Opery Nova mówcy podkreślali wagę jesiennych wyborów do parlamentu. „Zdecyduje o losach Polski na wiele lat” – przekonywali. Głównym bohaterem był poseł i minister w kancelarii premiera Łukasz Schreiber.

Piątkową konwencję poprowadził bardzo sprawnie europoseł Kosma Złotowski. Na sali zebrali się ministrowie, parlamentarzyści, działacze i sympatycy Prawa i Sprawiedliwości. Złotowski zapowiedział: Będziemy mówić o Polsce.

Konwencja była jednocześnie podsumowaniem czterech lat rządów Prawa i Sprawiedliwości, zapowiedzią propozycji na następną kadencję, ale przede wszystkim promocją, kandydującego z drugiej pozycji na liście PiS w okręgu numer 4 Łukasza Schreibera.

Zanim jednak padły ważne słowa o Polsce i polskiej polityce, na scenie zaprezentowała się Agnieszka Twardowska- Szymańska, piosenkarka urodzona w Strzelnie, ale od lat związana z Bydgoszczą. Artystka zaśpiewała trzy utwory: „O mój rozmarynie”, „Ten sen” zespołu Various Manx oraz „Wieczór nad rzeką marzeń” z repertuaru Andrzeja Zauchy.

Z ekranu wybrzmiało przesłanie premiera Mateusza Morawieckiego, który również podkreślił wagę zbliżających się wyborów, które „mogą zdecydować o losach kraju na dziesięciolecia”. Premier mówił, że często rozmawia z Łukaszem Schreiberem o Bydgoszczy, ale również o Polsce, Europie i świecie. Podkreślał, że bydgoski poseł „jest jego wspaniałym współpracownikiem”.

Na konwencji pojawił się osobiście wicepremier Jacek Sasin. Podkreślał wiarygodność rządów Prawa i Sprawiedliwości. – Wywróciliśmy polską politykę do góry nogami – mówił. Zaznaczył, że przez lata różne formacje obiecywały wiele przed wyborami, a potem o nich zapominały, nie realizowały ich i wielu Polaków doszło do przekonania, że nie jest ważne kto wygrywa, bo i tak będzie tak samo. Jego zdaniem, po transformacji zagubiono zwykłego człowieka i jego potrzeby. Przypomniał, że Prawo i Sprawiedliwość odmieniło tę sytuację i wspomniał najważniejsze programy społeczne rządu, m.in. Rodzina 500 Plus czy 13 emerytura.

O wyborach 13 października powiedział: - Wyborcy zdecydują, że czy wróci Polska dla elit, układów, wąskich grup interesów, czy umocnimy tę Polskę, która dała Polakom szansę na lepsze życie.

Schreiberowi Sasin wystawił laurkę. Przypomniał, że cztery lata temu aspirował, żeby wejść do wielkiej polityki. A gdy już znalazł się w Sejmie, wykorzystał swoją szansę i odniósł sukces. – Zaczynał od tylnych ław poselskich, ale to mu tylko dodało „powera” – mówił Sasin. Wspomniał momenty w karierze posła, że gdy włączało się telewizor to Schreiber był prawie w każdym programie publicystycznym i skutecznie prezentował dokonania i zamierzenia rządu PiS. - Łukasz jest dobrym ambasadorem Bydgoszczy i całego regionu w Warszawie – mówił.

Wicepremier Sasin wspomniał też o wojewodzie Mikołaju Bogdanowiczu, który kandyduje do Senatu z okręgu 10 i zmierzy się tam z Krzysztofem Brejzą. Nazwał ten pojedynek walką gladiatorów. Zdaniem Sasina, Bogdanowicz „stanął w szranki z symbolem tego co złe w polskiej polityce” i wyraził obawę, że „wojewodę może spotkać fala hejtu”. Wicepremier powiedział, że marzy mu się zwycięstwo Bogdanowicza i podzielił się z odbiorcami wizją: „Po takiej wygranej od sukcesu wojewody zaczynać się będą serwisy informacyjne we wszystkich mediach”. Zapewnił też, że „to marzenie może się ziścić”.

Zapowiadając wystąpienie wojewody, Kosma Złotowski nazwał go „robotnikiem dobrej zmiany”.

Bogdanowicz podziękował Schreiberowi za wsparcie i stwierdził, że to co się wydarzyło w ostatnich czterech latach i co się udało zrobić to „prawdziwy cud”.

Na scenie pojawił się też były prezydent Bydgoszczy Konstanty Dombrowicz. W zapowiedzi jego wystąpienia Złotowski wspomniał, że to właśnie jemu Bydgoszcz zawdzięcza m.in. ośrodek telewizyjny i Wyspę Młyńską, którą Bydgoszcz może się teraz chwalić w Polsce i na świecie. Obaj panowie współpracowali ze sobą w bydgoskim ratuszu w latach 90. XX wieku, gdy prezydentem miasta był Kosma Złotowski. 

 

Dombrowicz zachęcał do głosowania na osobę, dzięki której będzie można więcej załatwić dla Bydgoszczy. Zaapelował do bydgoszczan, żeby w Sejmie byli posłowie, którzy będą dbać o interesy mieszkańców. Zwrócił uwagę, że Prawo i Sprawiedliwość jest formacją, którą cechuje udana realizacja programu i dotrzymywanie obiecanych zobowiązań.

Gdy na scenie miał się pojawić główny bohater wieczoru, Złotowski wspomniał, że gdy prezentował Schreibera jako kandydata na posła cztery lata temu, mówił o nim, że to diament. - Teraz wiem, że to to dobrze oszlifowany brylant. Zobaczycie zaraz błysk brylantu – tymi słowami zaprosił Schreibera na scenę.

Łukasz Schreiber w płomiennym przemówieniu wytłumaczył znaczenie swojego hasła wyborczego: „Pamiętam skąd jestem”. Wspomniał, że nie chciał, aby było jakąś grą słów, czy żartem. Tłumaczył, że jego hasło opiera się na trzech filarach. Zaznaczył, że przede wszystkim chodzi o jego małą ojczyznę, jego ukochaną Bydgoszcz. Przywołał swojego przodka Franciszka Schreibera, represjonowanego przez komunistów, który był niegdyś wiceburmistrzem Fordonu, a jego imieniem jest teraz nazwana jedna z ulic w Nowym Fordonie. Mówił o ojcu Grzegorzu, który w karnawale Solidarności działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, a w latach 90. był m.in. posłem i wiceprezydentem Bydgoszczy, potem zaś radnym, ministrem, a teraz marszałkiem województwa łódzkiego.

Schreiber wyliczał sukcesy rządu Prawa i Sprawiedliwości i to co udało się załatwić dla Bydgoszczy, m.in. siedziby urzędów centralnych, pieniądze na inwestycje w sporcie. Mówił, że to realne dokonania, których nikt nie odbierze. – Mogę stać przed państwem z otwartą przyłbicą. Daliśmy radę – mówił. Podkreślał, że Bydgoszcz w ostatnich latach pięknieje i możemy być dumni.

Wspomniał też w nawiązaniu do hasła wyborczego, że Polska jest wielkim placem budowy, ale dzięki programom rządu rozwija się równomiernie. Powstają drogi powiatowe, rozwijają się mniejsze ośrodki, a ludziom tam żyje się lepiej. – To spuścizna ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego – mówił. – Polska jest jedna. Nie można jej dzielić na bogatą i biedną – wypominał poprzednikom inwestowanie przede wszystkim w duże metropolie. . Podkreślił, że dodatkowe środki finansowe pojawiły się, bo „zastały zabrane mafii vatowskiej”.

- Będziemy walczyć o Polskę naszych marzeń – mówił Schreiber, przekonując, że pamięta o Ojczyźnie przy każdym zadaniu, jakiego się podejmuje. – Nie wstydźmy się patriotyzmu, nie wstydźmy się polskości.

W nawiązaniu do zbliżających się wyborów poseł Schreiber apelował, żeby „nie wróciło, to co najgorsze w życiu publicznym”. Podkreślał wiarygodność reprezentowanego ugrupowania. O programie politycznych przeciwników mówił, że „odkurzyli bajki sprzed czterech lat”. Wypomniał, że „mówili wtedy, że pieniędzy nie ma i nie będzie", a PiS uzdrowił finanse publiczne.

Schreiber położył też szczególny akcent na standardy sprawowania władzy. Przyznał, że zdarzają się wpadki, zdarzają się osoby, które nie powinny zajmować stanowisk, ale za popełniony błąd traci się stanowisko. I ponownie wypomniał politycznym przeciwnikom, że stosują zupełnie odmienne zasady.

- My mamy prawo odczuwać dumę – mówił.

Podkreślił różnicę w rozwiązywaniu problemów społecznych i gospodarczych. O poprzednich rządach mówił, że jak tylko budżet się nie dopinał i brakowało pieniędzy, to podwyższali podatki, a rząd PiS je obniża.

Zachęcał do głosowania na Prawo i Sprawiedliwość i tak jak przedmówcy mówił o wyborach, że to jest ten czas, w którym decydują się losy Polski.

jk, fot. Anna Kopeć

Poniżej galeria zdjęć z konwencji. 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor