Komunikacja 6 sie 19:05 | Redaktor
Drogowcy przyznają, że zdarzają się błędy i przepraszają

Zjecie ilustracyjne/fot. Anna Kopeć

Na internetowej stronie Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy ukazał się przedziwny tekst pt. „Awersja”. Czytamy w nim, m.in. „Warto zatem w szumie komunikacyjnym, uwydatnić, że szanowaliśmy i szanujemy Mieszkańców, natomiast nie zawsze jesteśmy w stanie spełnić wszystkie, indywidualne oczekiwania”.

Ponieważ problemy drogowe Bydgoszczy uważamy za bardzo istotny społecznie temat, przytaczamy tekst w całości:

Każdego roku przeprowadzamy przeglądy infrastruktury, znajdującej się w naszym utrzymaniu.

To m.in. setki kilometrów jezdni, chodników. Ścieżki rowerowe. Tysiące znaków pionowych i poziomych. Blisko 180 sygnalizacji świetlnych z przeszło tysiącem sygnalizatorów. Do tego oświetlenie uliczne (11 tysięcy latarni) oraz (17 tysięcy latarni operatora energetycznego, za utrzymanie, których płacimy).

Wyliczając dalej, to ponad sto obiektów mostowych, w tym kładki dla pieszych. Pół tysiąca wiat przystankowych. I wiele, wiele innych konstrukcji, powiązanych z ruchem ulicznym, strefą płatnego parkowania, komunikacją.

Do wszystkiego należy dodać budowy, jak np. obecnie linii tramwajowej w ulicy Kujawskiej, czy budowa ulicy Grunwaldzkiej od ronda Maczka do węzła drogowego w Pawłówku, a to jedynie te najbardziej spektakularne. Pozostaje jeszcze mnóstwo innych, które dla lokalnych społeczności Naszego Miasta mają równie ważne znaczenie, jak dwie wspomniane wcześniej.

Naszą pracę widać każdego dnia i na każdym kroku. Z jej efektów, korzystają tysiące Mieszkańców. Nawet o tym nie myślą i właśnie o to chodzi. Nie ważne, że ktoś w środku nocy, zimą uruchamia setki ludzi, którzy ruszają w miasto, żeby posypać jezdnie, czy odśnieżyć chodniki, bo po prostu tak powinno być. Podobnie w przypadku remontów, czy budów.

Wbrew pozorom, ludzie pracujący w ZDMiKP także korzystają z sieci dróg, komunikacji miejskiej, ścieżek rowerowych. Chętnie krytykowanych, Inteligentnych Systemów Transportowych, które dzisiaj umożliwiają przejazd samochodem przez centrum Bydgoszczy m.in. w godzinach szczytu, nie bacząc na stale rosnący tzw. „wskaźnik motoryzacji", czyli ponad 600 aut na 1 000 mieszkańców. Pod tym względem wyprzedzają nas tylko Warszawa z wynikiem 960 na 1 000 oraz Wrocław i Poznań z liczbą ponad 800 na 1 000 osób. W efekcie znajdujemy się w gronie miast europejskich, w których poruszanie aut jest możliwe dzięki sterowaniu sygnalizacją świetlną w zależności od rejestrowanego natężenia ruchu.

Rozbudowując szlaki komunikacji miejskiej w samym centrum, nie mamy możliwości utrzymania przepustowości ruchu na tym samym poziomie, co przed budową. Warto zwrócić uwagę, że wykonawcy prowadząc prace, nie zamykają ulic i budują pod ruchem. Przykład stanowią Kujawska, czy Grunwaldzka.

Jednak wszystko sprawia, że to, co można powiązać z zarządem dróg miejskich, stanowi najłatwiejszy kąsek dla piszących cenzorów i anonimowych komentatorów. W efekcie, płynąca szerokim strumieniem awersja i krytyka wszystkiego, co ma i nie ma szyldu z pomarańczową „zetką”.

Rzetelna informacja, już dawno straciła na wartości. Recenzenci i tzw. znawcy tematu coraz częściej chodzą na skróty. Wszystko, co dzieje się na bydgoskich drogach, włącznie z nieprzestrzeganiem oznakowania i przepisów ruchu drogowego jest dzisiaj powiązane z ZDMiKP.

Warto zatem w szumie komunikacyjnym, uwydatnić, że szanowaliśmy i szanujemy Mieszkańców, natomiast nie zawsze jesteśmy w stanie spełnić wszystkie, indywidualne oczekiwania. Zdarzają się błędy, za które otwarcie przepraszamy, nawet jeżeli wina leży po stronie wykonawcy. Nigdy nie działaliśmy i nie działamy na szkodę. Wbrew rozpowszechnianemu stereotypowi jesteśmy po to, żeby słuchać i szukać wspólnych rozwiązań, przecież wszyscy żyjemy w Bydgoszczy.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor